Pendant un
an d'échange, on connait de nouvelles
personnes, on apprend une nouvelle langue, on essaye des nouvelles choses, en
un mot, on decouvre le monde. Il y a beaucop de choses à faire, mais chaque personne trouve un peu de temps libre pour lui-même, n'est-ce pas? :D Souvent, c'est comme ca, on ne peut pas réaliser notre passion dans un pays étranger, parce que c'est trop cher, trop dangereux
ou juste parce que ce n'est pas connu là-bas, mais moi, j'ai eu de la chance, parce que ma
maman d'accueil a le même hobby que moi - l'équitation.
Un jour, elle m'a prise au manège. C'est un manège qui se trouve à Merdorp, dans un village, pas loin d'une place où
j'habite maintenant. Le manège s'appelle "Passion del caballo"et sa spécialité c'est le dressage. Ils font aussi des spectacles. Je n'avais jamais vu quelque
chose comme ça avant d'arriver ici, je trouve ça vraiment
extraordinaire.
Dans chaque groupe de spectacle, il y a de 3 à
8 cavaliers qui ont leur programme adapté à la musique
qu'ils choisissent. La majorité ce sont des spectacles de dressage, mais il y a aussi la voltige, le
jumping et le western. Il y a des groupes d'enfants qui viennent de
commencer à faire du cheval, il y a des groupes de cavaliers qui ont déjà un peu d'expérience et il y a aussi des cavaliers
très professionnels. Chaque spectacle, c'est vraiment beaucoup de travail pour tous les gens du manège.
Les parents et les travailleurs font ou cherchent des costumes pour les
cavaliers et des décorations qui seront sur la piste comme des guirlandes
lumineuses, des clochettes ou des hauts-parleurs pour la musique. Ce n'est pas
facile à faire, mais l'effet qu'on peut
regarder à la fin est vraiment adorable.
Moi, j'ai eu l'occasion
de participer au spectacle de Noël de cette année (2015) j' étais dans une équipe moyenne. Il y
avait huit cavaliers entre 14 et 18 ans.
On a fait un programme avec deux chansons: "All I want for
christmas is you" (ça bien sûr tout le monde connait) et "Chante,
c'est Noël". On a mis des bonnets et des costumes de Père Noël et en plus on a mis des petites
clochettes sur les pieds de nos chevaux.
Ici je vous montre quelques photos du spectacle et une video de mon groupe.
J'éspère, que vous les aimerez! :)


W czasie roku, który spędzamy zagranicą
poznajemy nowych ludzi, uczymy się nowego języka, próbujemy nowych rzeczy,
czyli jednym słowem odkrywamy świat! Zawsze jest pełno rzeczy do zrobienia, ale
przecież każdy znajdzie chociaż trochę czasu dla siebie samego, co nie? :D Często bywa tak, że w obcym kraju nie możemy realizować swoich pasji, bo
jest ona zbyt droga, niebezpieczna albo po prostu mało znana. Miałam bardzo dużo
szczęścia, trafiając na rodzinę goszczącą, w której ktoś, a konkretnie moja
host-mama podziela ze mną pasję - jeździectwo.
Pewnego dnia zabrała mnie ze sobą do stajni, która znajduje
się w Merdorp - miejscowości położonej niedaleko od miejsca, gdzie teraz
mieszkam. Stajnia nazywa się "Passion del caballo" i specjalizuje się
w nauce dressage'u. Regularnie są tam
również odgrywane spektakle jeździeckie. Nigdy przedtem nie miałam okazji zobaczyć
czegoś równie czarującego, naprawdę.
W każdej grupie przygotowującej show, jest od 3 do 8
jeźdźców. Tworzą oni program swojego występu i wybierają do niego utwór
muzyczny, który będzie pasował rytmem i tematyką. Większość spektakli,
prezentuje umiejętności jeźdźców w zakresie ujeżdżenia, jednakże są również
pokazy woltyżerki, skoków i westernu. Wśród ekip przygotowujących spektakl, są
grupy dziecięce, gdzie uczęszczają dzieci, które dopiero co zaczęły uczyć się
jeździć, grupy jeźdźców średnio-zaawansowanych i jeźdźców profesjonalnych z
bardzo bogatym doświadczeniem. Każdy
taki show, wymaga naprawdę dużo pracy od wszystkich pracowników i
wolontariuszy. Rodzice szyją, bądź organizują kostiumy dla występujących oraz
ozdoby takie jak lampki, dzwoneczki, czy głośniki(do zapewnienia dobrej
słyszalności), które będą znajdowały się na maneżu. Wszystko to jest bardzo czasochłonne, ale
przysięgam Wam, że końcowy efekt jest tego wart! :D
Ja miałam okazję uczestniczyć w spektaklu
bożonarodzeniowym 2015, byłam w jednej z grup średnio-zaawansowanych. Było nas
ośmioro jeźdźców w wieku od 14 do 18 lat. Do naszego pokazu zostały dobrane
dwie piosenki: "All I want for christmas is you" (myślę, że co jak
co, ale to każdy zna) oraz "Chante, c'est Noël". Dla lepszego efektu ubraliśmy
na siebie czapki i kostiumy Świętego Mikołaja i dodatkowo, założyliśmy małe
dzwoneczki na nogi naszych koni.
Powyżej załączam kilka zdjęć i wideo z występu mojej grupy. Mam nadzieję, że Wam się spodobają! :)